W pogoni za słoneczkiem w samochodzie

Podążanie za własnym szczęściem nie należy do rzeczy łatwych. Czasami łatwiej jest zadzwonić po ogłoszenie w gazecie, gdzie jest napisane , , usługi detektywistyczne", aniżeli zająć się poszukiwaniami na własną rękę. Niestety detektyw nie odnajdzie za nas tej niezwykle ważnej części naszego życia. Szczęście tworzy nasz byt i nie ma co o ty dyskutować. Czasami jest go nieco za mało, jednak należy pamiętać o tym, że ludzie to istoty zachłanne i zawsze oczekują na więcej niż są w stanie przyjąć od świata. Powiało filozoficznymi przemyśleniami, ale taki mam nastrój. Nieco melancholijny, może nawet depresyjny.

Listopad nie działa pozytywnie. Wysysa ze mnie wszystkie siły niczym Komor lubujący się w ludzkiej (zwierzęcej) krwi. Oczywiście nic nam się nie dzieje, póki owad nie przeniesie ze sobą zarodźca malarii. Na całe szczęście ten gatunek nie mieszka w Polsce (chodzi mi o komarzyce Widliszka, które są niezwykle niebezpieczne na przykład w Afryce). Gdyby było inaczej Nie chcę nawet o tym myśleć. Wolę skupić się na pozytywnym przekazie tego dnia, by wyrzucić z umysłu szarości. Napiszę o jasnym Słońcu świecącym na turkusowym niebie. Jest ono duże, piękne, takie silne i potężne. Nikt nie może być szybszy od niego.

Muszę się jednak przyznać, że kiedyś porosiłam tatę, by prześcignął samochodem Słoneczko. Niestety odmówił i powiedział, że taka sytuacja nigdy się nie zdarzy w moim życiu. Nawet jeśli będę w posiadaniu najszybszego samochodu na świecie. Wtedy zastanawiałam się ,,dlaczego", ale dzisiaj już to wiem i niestety muszę mu przyznać rację. Są kwestie, w których się z nim zgadzam, chociaż nie zawsze mamy podobne opinie i osądy o rzeczywistości. Tak bywa w każdej rodzinie i nie jesteśmy wyjątkami. Przynajmniej takie spostrzeżenia poczyniłam podczas prawie dwudziestu lat życia.